Boże Narodzenie to tajemnica miłości! 

Boże Narodzenie to tajemnica miłości!
To miłość Ojca, który posłał jednorodzonego Syna na świat, aby ofiarował nam dar swojego życia Miłość «Boga-z-nami», Emmanuela, który przyszedł na świat, aby umrzeć na Krzyżu. W zimnej stajni, pogrążonej w ciszy, dziewicza Matka, z sercem pełnym przeczuć, już przeżywa bolesny dramat Kalwarii. To będzie wstrząsająca walka pomiędzy światłem i ciemnością, pomiędzy śmiercią i życiem, nienawiścią i miłością. Książę Pokoju, narodzony dziś w Betlejem, odda na Golgocie swoje życie, aby na świecie zapanowała miłość.

Użycz nam Twoich oczu, Maryjo, abyśmy wniknęli w tajemnicę ukrytą w kruchym ciele Twego Syna.

 

św. Jan Paweł II Orędzie Bożonarodzeniowe z 2002 roku

Przyjąć Słowo i oddać swoje serce

Nabożeństwo do Maryi jest konieczne, ale po to, by Jezusa Chrystusa w pełni odnaleźć, ukochać Go i wiernie Mu służyć.

Św. Ludwik Maria Grignion de Monfort
Zakończył się Rok Maryjny w naszej Wspólnocie, wiele słów rozważaliśmy i wiele z nich w sercu zostanie. We mnie te chyba najbardziej:
Znam wszystkie ptaki na niebie,
moim jest wszystko, co porusza się na polach.
Gdybym był głodny, nie mówiłbym ci o tym,
bo do Mnie świat należy i wszystko, co go napełnia.
Czy będę jadł mięso cielców albo pił krew kozłów? Ps 50

Psalm ten cyklicznie pojawia się w Liturgii Godzin i za każdym razem niezwykle mnie wzrusza.
Byłam akurat w kaplicy i zastanawiałam się właściwie dlaczego tak się dzieje. Zatrzymałam się nad tym dłużej i dotarło do mnie, że porusza mnie nie tyle wszechmoc Boga oraz to że jest Stwórcą i władcą wszystkiego, ale raczej to, że On pragnie najbardziej serca człowieka a tylko tego nie może wziąć sam. Czeka na każdego z nas osobiście, aż Mu je sami oddamy.

Następną myślą było, że to właśnie dzięki Maryi przyszło głębsze zrozumienie tekstu psalmu. Byłam akurat po lekturze Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny św. Ludwika, który pisał:
Zdrowaś Maryjo – po Modlitwie Pańskiej – jest najpiękniejszą ze wszystkich modlitw. Stanowi najdoskonalszy komplement, jaki możecie powiedzieć Maryi, gdyż to jest pozdrowienie, które Najwyższy kazał Jej przesłać przez Archanioła, aby pozyskać Jej Serce. Tajemnice ukryte w tym pozdrowieniu tak ogromnie wpłynęły na Jej serce, że mimo swej głębokiej pokory dała przyzwolenie na wcielenie Słowa.

ORĘDZIE PAPIEŻA FRANCISZKA NA XXVI ŚWIATOWY DZIEŃ CHOREGO 2018 r.

Mater Ecclesiae: „Oto syn Twój (…) Oto Matka twoja”.
I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” (J 19, 26-27)

Niewysłowione cierpienie krzyża przeszywa duszę Maryi (por. Łk 2, 35), ale Jej nie paraliżuje. Przeciwnie, zaczyna się dla Niej, jako Matki Pana, nowa droga poświęcenia. Jezus na krzyżu troszczy się o Kościół i o całą ludzkość, a Maryja jest powołana do dzielenia tej Jego troski. Dzieje Apostolskie, opisując wielkie wylanie Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy, ukazują Maryję, która zaczęła wykonywać swoje zadanie w pierwszej wspólnocie Kościoła. Zadanie, które nigdy się nie kończy.Uczeń Jan, umiłowany, reprezentuje Kościół, lud mesjański. Ma on uznać Maryję za swoją Matkę. A w tym uznaniu ma Ją przyjąć, kontemplować w Niej wzór ucznia, a także macierzyńskie powołanie, które Jezus Jej powierzył…

Przyjęcie wigilijne

“A to jest przyjęcie wigilijne”. Takimi słowami zostałam przedstawiona ordynatorowi ortopedii tuż po Świętach Bożego Narodzenia.
Nawet mnie to rozbawiło choć poprzednie dni do zabawnych raczej nie należały.
Kiedy trafia się późnym popołudniem w samą Wigilię  na pustą i ciemną salę szpitalną okoliczności muszą budzić różne skojarzenia.
Pierwsza myśl – że jest ciemno i zimno, podobnie musiało być w grocie Narodzenia, choć tam warunki z pewnością były o wiele trudniejsze.
No ale był przecież św. Józef, który tak jak mógł o wszystko się zatroszczył, Maryja, pełna łaski i ufająca do końca, i malutki Jezus, który właśnie ma się narodzić.
Prawdziwie cicha i ciemna noc. Takie to przyjęcie wigilijne, bez światełek, prezentów i suto zastawionego stołu. Czy godne Króla?
Druga myśl, a właściwie dziękczynienie, że żyjemy w Polsce gdzie na sali szpitalnej wisi krzyż i nikt go stamtąd nie usiłuje usunąć, i że można na niego patrzeć bo właśnie rodzi się nasz Zbawiciel, a właściwie można tylko to, bo ból sprawia, że jest to jedyna możliwa w tej chwili modlitwa.

W oczekiwaniu na Mesjasza…

W oczekiwaniu na Mesjasza słowa dwóch wielkich papieży

Jan Paweł II w liście Salvifici Doloris, o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia:

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. (J 3, 16-18)

Słowa te, wprowadzają nas w samo centrum zbawczego działania Boga. Zbawienie oznacza wyzwolenie od zła, a przez to samo pozostaje w ścisłym związku ze sprawą cierpienia. Bóg daje swego Syna „światu” w tym celu, aby wyzwolić człowieka od zła, które niesie w sobie ostateczną i absolutną perspektywę cierpienia.

Jest to wymiar Odkupienia, do którego zdają się przygotowywać w Starym Testamencie słowa sprawiedliwego Hioba: „Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni”.

… słowa z rozmowy Chrystusa z Nikodemem dotyczą cierpienia w jego znaczeniu podstawowym i ostatecznym. Bóg daje swojego Jednorodzonego Syna, aby człowiek „nie zginął”, a znaczenie tego „nie zginął” określają dokładnie dalsze słowa: „ale miał życie wieczne”.

i Benedykt XVI:

Świętowanie Adwentu oznacza właśnie taką rozmowę z Bogiem, której przykład znajdujemy w Księdze Hioba. Oznacza otwarte spojrzenie na całość rzeczywistości i cały ciężar naszej chrześcijańskiej egzystencji, stawiając ją przed obliczem Boga, który osądza i ocala – nawet jeśli – podobnie jak Hiob, sami nie umiemy dać na to wszystko żadnej odpowiedzi, i jedynym, co nam pozostaje, jest pozostawianie jej Bogu, wyznając Mu, że bez odpowiedzi trwamy w naszej ciemności.

Wiem, że potrzebne mi są doświadczenia, ażeby czysta stała się moja najgłębsza istota. Jeśli te doświadczenia pozostają w twoich rękach, jeśli – jak to było w przypadku Hioba – pozostawiasz złu trochę wolnej drogi, to pamiętaj, proszę, o moich ograniczonych możliwościach. Nie licz za bardzo na mnie. Nie przesuwaj zbyt daleko granic, w których mogę doznawać pokus, i bądź w pobliżu z Twoją opiekuńczą ręką, gdy moja miara zaczyna już dobiegać końca.”

Wdowi grosz – tak mało, a tak wiele…

W Chwalebnym Krzyżu Pan Jezus zaprasza każdego osobiście do towarzyszenia Mu i współcierpienia dla dobra Jego ciała, którym jest Kościół. Szczególnie pamiętamy o intencjach i misjach podejmowanych przez naszą Wspólnotę. Nasi bracia ze Wspólnoty oczekują naszego wsparcia modlitewnego, tak jak np. odpowiedzialni, prosząc o towarzyszenie w ich służbie brata i siostry w modlitwie, czyli jednego z członków Chwalebnego Krzyża.

Czasem ktoś dziękuje, ale nasza misja jest raczej dyskretna i jej owoce najczęściej nie są nam znane. Nasze modlitwy i ofiary są jak te dwa małe wdowie pieniążki. Pan Jezus wprawdzie wskazał apostołom na ubogą wdowę, że wrzuciła najwięcej, ale ona pewnie tak tego nie widziała i nie czuła się bohaterką. Nie sądzę też żeby słyszała słowa Pana Jezusa. Wprawdzie zdobyła się na ten gest, ale czy nie pomyślała raczej, że to tak mało i że nie może niestety dać więcej?

Medytacja

Pomysł uruchomienia tego bloga powstał 6.08 w Święto Przemienienia Pańskiego, ewangelia tego dnia to Mt 17, 1-9 kiedy Jezus jest na osobności z trzema apostołami. Zabiera ich ze sobą na górę, chyba nie spodziewają się po co tam idą. Myśleliście kiedyś o tym jak to było, kiedy Pan Jezus chodził po ziemi a apostołowie poszli za Nim? Kiedy razem jedli, rozmawiali, śmiali się, wędrowali, słuchali Jego słów, byli przy rozmnożeniu chleba i uzdrowieniu paralityka? Czasem można usłyszeć głosy, że im było z pewnością łatwiej, bo przecież Go widzieli i byli blisko. Co naprawdę myśleli, co czuli, czy łatwo było im wierzyć? Poszli za Nim bo coś sprawiło, że wiedzieli że to On jest oczekiwanym Mesjaszem.

Proponuję krótką medytację nad podanym tekstem ewangelii: zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie Górę Tabor, zieleń tego miejsca, wspaniałe widoki. Jezus idzie na górę razem z Piotrem, Jakubem i Janem. Naraz wszystko się zmienia, twarz Jezusa jaśnieje, ukazuje się Eliasz i Mojżesz. Piotr zmieszany, widzicie jak obserwuje ich rozmowę, nie wiadomo czy słyszy wypowiadane przez nich słowa. W jednej chwili wszystko przesłania obłok i słyszycie głos z nieba: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. Potem otwieracie oczy i … widzicie “tylko samego Jezusa”.

Salvifici Dolores – O chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia

Zgodnie z zachętą, którą usłyszeliśmy podczas naszych letnich rekolekcji, od września rozpoczęliśmy rozważanie fragmentów listów św. Jana Pawła II dotyczących cierpienia.

W pierwszej kolejności najstarszy z nich: Salvifici Dolores O chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia, z 11 lutego 1984 r.

W moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół (Kol 1,24) pisze św. Paweł Apostoł, odsłaniając zbawczą wartość cierpienia. Słowa te zdają się znajdować u kresu długiej drogi poprzez cierpienie wpisane w dzieje człowieka i naświetlone Słowem Bożym. Mają te słowa wartość jakby definitywnego odkrycia, któremu towarzyszy radość – i dlatego Apostoł pisze: „Teraz raduję się w cierpieniach za was”. Radość pochodzi z odkrycia sensu cierpienia — a odkrycie to, chociaż jest jak najbardziej osobistym udziałem piszącego te słowa Pawła z Tarsu, jest równocześnie ważne dla innych.
Apostoł komunikuje swoje odkrycie i cieszy się nim ze względu na wszystkich, którym może ono dopomóc – tak jak jemu pomogło – w przeniknięciu zbawczego sensu cierpienia
 
Temat: „cierpienie” (…) jest to temat ogólnoludzki, który towarzyszy człowiekowi pod każdym stopniem długości i szerokości geograficznej — niejako współistnieje z nim w świecie — i dlatego stale i wciąż na nowo domaga się podjęcia. Wprawdzie Autor Listu do Rzymian napisał, że „całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia”, wprawdzie człowiekowi znane są i bliskie cierpienia osobników świata zwierzęcego — tym niemniej to, co wyrażamy w słowie „cierpienie”, wydaje się szczególnie współistotne z człowiekiem
Jest tak głębokie, jak człowiek — właśnie przez to, że na swój sposób odsłania głębię właściwą człowiekowi i na swój sposób ją przerasta. Cierpienie zdaje się przynależeć do transcendencji człowieka: jest jednym z tych punktów, w których człowiek zostaje niejako „skazany” na to, ażeby przerastał samego siebie — i zostaje do tego w tajemniczy sposób wezwany.

Słowa papieża Franciszka…

Słowa papieża Franciszka z dzisiejszej audiencji ogólnej:

Tam gdzie Bóg cię rzucił, żyj nadzieją! Zawsze żyj nadzieją!

Nie poddawaj się nocy: pamiętaj, że pierwszy wróg, którego masz ujarzmić znajduje się w tobie, a nie poza tobą. Dlatego też nie rób miejsca dla myśli gorzkich, ciemnych. Bądź stanowczo przekonany, że ten świat jest pierwszym cudem, jaki uczynił Bóg i że Bóg złożył w nasze ręce łaskę nowych cudów. Wiara i nadzieja idą ręka w rękę. Wierz w istnienie prawd najwznioślejszych i najpiękniejszych. Zaufaj Bogu Stwórcy, w Duchu Świętym, który porusza wszystko ku dobremu, w objęcia Chrystusa, oczekującego każdego człowieka u kresu jego istnienia. Świat idzie naprzód dzięki spojrzeniu wielu ludzi, którzy dokonali wyłomów, którzy zbudowali mosty, marzyli i wierzyli; nawet gdy słyszeli wokół siebie słowa szyderstwa…

Gdziekolwiek byś był, buduj! Jeśli jesteś na ziemi, wstań! Nigdy nie trwaj w upadku, powstań! Daj sobie pomóc, abyś stał. Jeśli siedzisz, wyrusz w drogę! Jeśli paraliżuje cię nuda, przepędź ją dobrymi dziełami! Jeśli czujesz się pusty i przybity, poproś Ducha Świętego, aby ponownie wypełnił twoją nicość…

Jezus przekazał nam światło świecące w ciemnościach: broń je, chroń je. To wyjątkowe światło jest największym bogactwem, powierzonym twemu życiu.

A przede wszystkim marz, nie lękaj się marzyć, marz o świecie, którego jeszcze nie widać, ale na pewno przyjdzie. Nadzieja wierzy w istnienie stworzenia, które rozciąga się aż po jego ostateczne spełnienie, gdy Bóg będzie wszystkim we wszystkich.

Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny

Chrystus przed swoją śmiercią powierza Maryi, zawsze Dziewicy, nowy rodzaj macierzyństwa – duchowego i powszechnego – wobec wszystkich ludzi, tak, by każdy w swym pielgrzymowaniu wiary mógł razem z Maryją trwać w ścisłym zjednoczeniu z Nim aż po Krzyż i by każde cierpienie, odrodzone mocą tego Krzyża, stawało się w słabości człowieka prawdziwą mocą Bożą. (Jan Paweł II List Salvifici Dolores)

8 września w Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny rozpoczęliśmy we Wspólnocie Rok Maryjny. W Chwalebnym Krzyżu to dla nas ogromna szansa na odkrywanie i rozeznanie powołania do tej misji razem z naszymi braćmi i siostrami, ucząc się współcierpienia od Maryi – Współodkupicielki, stojąc razem z Nią u stóp Krzyża. Stąd jedynie możemy otrzymać siłę do wypełnienia tego powołania i świadczenia o zwycięstwie Jezusa nad śmiercią, czerpiąc radość i nadzieję ze Zmartwychwstania.

Idąc za przesłaniem naszego moderatora Laurenta Landete otwierającym rok 2017/2018, Maryja, Matka Emmanuela jest bezcennym skarbem naszej Wspólnoty, związanym z jej fundamentem: jako pierwsza adoruje Boga, począwszy od chwili Zwiastowania; pełna współczucia, współcierpi z Synem podczas Jego Męki; jest pierwszą ewangelizatorką, kiedy z wielkim pośpiechem udaje się do Elżbiety; wielbi Boga, śpiewając hymn Magnificat; jest pierwszą, która wprowadza Słowo w czyn; jako pierwsza, doświadcza zjednoczenia z Ciałem i Krwią Chrystusa; jest znakiem braterskiej komunii, ponieważ stanowi Ona cudowne odbicie komunii Trójcy Świętej, która otwiera nas nieustannie na przyjmowanie i dawanie. Mamy oddać się w Jej w ramiona i słuchać kiedy mówi do nas Zróbcie wszystko, cokolwiek Wam powie .

page 1 of 2

Start typing and press Enter to search