Przyjęcie wigilijne

“A to jest przyjęcie wigilijne”. Takimi słowami zostałam przedstawiona ordynatorowi ortopedii tuż po Świętach Bożego Narodzenia.
Nawet mnie to rozbawiło choć poprzednie dni do zabawnych raczej nie należały.
Kiedy trafia się późnym popołudniem w samą Wigilię  na pustą i ciemną salę szpitalną okoliczności muszą budzić różne skojarzenia.
Pierwsza myśl – że jest ciemno i zimno, podobnie musiało być w grocie Narodzenia, choć tam warunki z pewnością były o wiele trudniejsze.
No ale był przecież św. Józef, który tak jak mógł o wszystko się zatroszczył, Maryja, pełna łaski i ufająca do końca, i malutki Jezus, który właśnie ma się narodzić.
Prawdziwie cicha i ciemna noc. Takie to przyjęcie wigilijne, bez światełek, prezentów i suto zastawionego stołu. Czy godne Króla?
Druga myśl, a właściwie dziękczynienie, że żyjemy w Polsce gdzie na sali szpitalnej wisi krzyż i nikt go stamtąd nie usiłuje usunąć, i że można na niego patrzeć bo właśnie rodzi się nasz Zbawiciel, a właściwie można tylko to, bo ból sprawia, że jest to jedyna możliwa w tej chwili modlitwa.

W oczekiwaniu na Mesjasza…

W oczekiwaniu na Mesjasza słowa dwóch wielkich papieży

tagged online dating Jan Paweł II  donne per convivenza w liście  даколен Salvifici Doloris, o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia:

spolnost Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. top ti dating sider  (J 3, 16-18)

Słowa te, wprowadzają nas w samo centrum zbawczego działania Boga. Zbawienie oznacza wyzwolenie od zła, a przez to samo pozostaje w ścisłym związku ze sprawą cierpienia. Bóg daje swego Syna „światu” w tym celu, aby wyzwolić człowieka od zła, które niesie w sobie ostateczną i absolutną perspektywę cierpienia.

Jest to wymiar Odkupienia, do którego zdają się przygotowywać w Starym Testamencie słowa sprawiedliwego Hioba: „ Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni”.

… słowa z rozmowy Chrystusa z Nikodemem dotyczą cierpienia w jego znaczeniu podstawowym i ostatecznym. Bóg daje swojego Jednorodzonego Syna, aby człowiek „nie zginął”, a znaczenie tego „nie zginął” określają dokładnie dalsze słowa: „ale miał życie wieczne”.

i Benedykt XVI:

Świętowanie Adwentu oznacza właśnie taką rozmowę z Bogiem, której przykład znajdujemy w Księdze Hioba. Oznacza otwarte spojrzenie na całość rzeczywistości i cały ciężar naszej chrześcijańskiej egzystencji, stawiając ją przed obliczem Boga, który osądza i ocala – nawet jeśli – podobnie jak Hiob, sami nie umiemy dać na to wszystko żadnej odpowiedzi, i jedynym, co nam pozostaje, jest pozostawianie jej Bogu, wyznając Mu, że bez odpowiedzi trwamy w naszej ciemności.

Wiem, że potrzebne mi są doświadczenia, ażeby czysta stała się moja najgłębsza istota. Jeśli te doświadczenia pozostają w twoich rękach, jeśli – jak to było w przypadku Hioba – pozostawiasz złu trochę wolnej drogi, to pamiętaj, proszę, o moich ograniczonych możliwościach. Nie licz za bardzo na mnie. Nie przesuwaj zbyt daleko granic, w których mogę doznawać pokus, i bądź w pobliżu z Twoją opiekuńczą ręką, gdy moja miara zaczyna już dobiegać końca.”

Wdowi grosz – tak mało, a tak wiele…

W Chwalebnym Krzyżu Pan Jezus zaprasza każdego osobiście do towarzyszenia Mu i współcierpienia dla dobra Jego ciała, którym jest Kościół. Szczególnie pamiętamy o intencjach i misjach podejmowanych przez naszą Wspólnotę. Nasi bracia ze Wspólnoty oczekują naszego wsparcia modlitewnego, tak jak np. odpowiedzialni, prosząc o towarzyszenie w ich służbie brata i siostry w modlitwie, czyli jednego z członków Chwalebnego Krzyża.

Czasem ktoś dziękuje, ale nasza misja jest raczej dyskretna i jej owoce najczęściej nie są nam znane. Nasze modlitwy i ofiary są jak te dwa małe wdowie pieniążki. Pan Jezus wprawdzie wskazał apostołom na ubogą wdowę, że wrzuciła najwięcej, ale ona pewnie tak tego nie widziała i nie czuła się bohaterką. Nie sądzę też żeby słyszała słowa Pana Jezusa. Wprawdzie zdobyła się na ten gest, ale czy nie pomyślała raczej, że to tak mało i że nie może niestety dać więcej?

Medytacja

Pomysł uruchomienia tego bloga powstał 6.08 w Święto Przemienienia Pańskiego, ewangelia tego dnia to Mt 17, 1-9 kiedy Jezus jest na osobności z trzema apostołami. Zabiera ich ze sobą na górę, chyba nie spodziewają się po co tam idą. Myśleliście kiedyś o tym jak to było, kiedy Pan Jezus chodził po ziemi a apostołowie poszli za Nim? Kiedy razem jedli, rozmawiali, śmiali się, wędrowali, słuchali Jego słów, byli przy rozmnożeniu chleba i uzdrowieniu paralityka? Czasem można usłyszeć głosy, że im było z pewnością łatwiej, bo przecież Go widzieli i byli blisko. Co naprawdę myśleli, co czuli, czy łatwo było im wierzyć? Poszli za Nim bo coś sprawiło, że wiedzieli że to On jest oczekiwanym Mesjaszem.

Proponuję krótką medytację nad podanym tekstem ewangelii: zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie Górę Tabor, zieleń tego miejsca, wspaniałe widoki. Jezus idzie na górę razem z Piotrem, Jakubem i Janem. Naraz wszystko się zmienia, twarz Jezusa jaśnieje, ukazuje się Eliasz i Mojżesz. Piotr zmieszany, widzicie jak obserwuje ich rozmowę, nie wiadomo czy słyszy wypowiadane przez nich słowa. W jednej chwili wszystko przesłania obłok i słyszycie głos z nieba: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. Potem otwieracie oczy i … widzicie “tylko samego Jezusa”.

Salvifici Dolores – O chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia

Zgodnie z zachętą, którą usłyszeliśmy podczas naszych letnich rekolekcji, od września rozpoczęliśmy rozważanie fragmentów listów św. Jana Pawła II dotyczących cierpienia.

W pierwszej kolejności najstarszy z nich: Salvifici Dolores O chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia, z 11 lutego 1984 r.

W moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół (Kol 1,24) pisze św. Paweł Apostoł, odsłaniając zbawczą wartość cierpienia. Słowa te zdają się znajdować u kresu długiej drogi poprzez cierpienie wpisane w dzieje człowieka i naświetlone Słowem Bożym. Mają te słowa wartość jakby definitywnego odkrycia, któremu towarzyszy radość – i dlatego Apostoł pisze: „Teraz raduję się w cierpieniach za was”. Radość pochodzi z odkrycia sensu cierpienia — a odkrycie to, chociaż jest jak najbardziej osobistym udziałem piszącego te słowa Pawła z Tarsu, jest równocześnie ważne dla innych.
Apostoł komunikuje swoje odkrycie i cieszy się nim ze względu na wszystkich, którym może ono dopomóc – tak jak jemu pomogło – w przeniknięciu zbawczego sensu cierpienia
 
Temat: „cierpienie” (…) jest to temat ogólnoludzki, który towarzyszy człowiekowi pod każdym stopniem długości i szerokości geograficznej — niejako współistnieje z nim w świecie — i dlatego stale i wciąż na nowo domaga się podjęcia. Wprawdzie Autor Listu do Rzymian napisał, że „całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia”, wprawdzie człowiekowi znane są i bliskie cierpienia osobników świata zwierzęcego — tym niemniej to, co wyrażamy w słowie „cierpienie”, wydaje się szczególnie współistotne z człowiekiem
Jest tak głębokie, jak człowiek — właśnie przez to, że na swój sposób odsłania głębię właściwą człowiekowi i na swój sposób ją przerasta. Cierpienie zdaje się przynależeć do transcendencji człowieka: jest jednym z tych punktów, w których człowiek zostaje niejako „skazany” na to, ażeby przerastał samego siebie — i zostaje do tego w tajemniczy sposób wezwany.

Słowa papieża Franciszka…

Słowa papieża Franciszka z dzisiejszej audiencji ogólnej:

Tam gdzie Bóg cię rzucił, żyj nadzieją! Zawsze żyj nadzieją!

Nie poddawaj się nocy: pamiętaj, że pierwszy wróg, którego masz ujarzmić znajduje się w tobie, a nie poza tobą. Dlatego też nie rób miejsca dla myśli gorzkich, ciemnych. Bądź stanowczo przekonany, że ten świat jest pierwszym cudem, jaki uczynił Bóg i że Bóg złożył w nasze ręce łaskę nowych cudów. Wiara i nadzieja idą ręka w rękę. Wierz w istnienie prawd najwznioślejszych i najpiękniejszych. Zaufaj Bogu Stwórcy, w Duchu Świętym, który porusza wszystko ku dobremu, w objęcia Chrystusa, oczekującego każdego człowieka u kresu jego istnienia. Świat idzie naprzód dzięki spojrzeniu wielu ludzi, którzy dokonali wyłomów, którzy zbudowali mosty, marzyli i wierzyli; nawet gdy słyszeli wokół siebie słowa szyderstwa…

Gdziekolwiek byś był, buduj! Jeśli jesteś na ziemi, wstań! Nigdy nie trwaj w upadku, powstań! Daj sobie pomóc, abyś stał. Jeśli siedzisz, wyrusz w drogę! Jeśli paraliżuje cię nuda, przepędź ją dobrymi dziełami! Jeśli czujesz się pusty i przybity, poproś Ducha Świętego, aby ponownie wypełnił twoją nicość…

Jezus przekazał nam światło świecące w ciemnościach: broń je, chroń je. To wyjątkowe światło jest największym bogactwem, powierzonym twemu życiu.

A przede wszystkim marz, nie lękaj się marzyć, marz o świecie, którego jeszcze nie widać, ale na pewno przyjdzie. Nadzieja wierzy w istnienie stworzenia, które rozciąga się aż po jego ostateczne spełnienie, gdy Bóg będzie wszystkim we wszystkich.

Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny

Chrystus przed swoją śmiercią powierza Maryi, zawsze Dziewicy, nowy rodzaj macierzyństwa – duchowego i powszechnego – wobec wszystkich ludzi, tak, by każdy w swym pielgrzymowaniu wiary mógł razem z Maryją trwać w ścisłym zjednoczeniu z Nim aż po Krzyż i by każde cierpienie, odrodzone mocą tego Krzyża, stawało się w słabości człowieka prawdziwą mocą Bożą. (Jan Paweł II List Salvifici Dolores)

8 września w Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny rozpoczęliśmy we Wspólnocie Rok Maryjny. W Chwalebnym Krzyżu to dla nas ogromna szansa na odkrywanie i rozeznanie powołania do tej misji razem z naszymi braćmi i siostrami, ucząc się współcierpienia od Maryi – Współodkupicielki, stojąc razem z Nią u stóp Krzyża. Stąd jedynie możemy otrzymać siłę do wypełnienia tego powołania i świadczenia o zwycięstwie Jezusa nad śmiercią, czerpiąc radość i nadzieję ze Zmartwychwstania.

Idąc za przesłaniem naszego moderatora Laurenta Landete otwierającym rok 2017/2018, Maryja, Matka Emmanuela jest bezcennym skarbem naszej Wspólnoty, związanym z jej fundamentem: jako pierwsza adoruje Boga, począwszy od chwili Zwiastowania; pełna współczucia, współcierpi z Synem podczas Jego Męki; jest pierwszą ewangelizatorką, kiedy z wielkim pośpiechem udaje się do Elżbiety; wielbi Boga, śpiewając hymn Magnificat; jest pierwszą, która wprowadza Słowo w czyn; jako pierwsza, doświadcza zjednoczenia z Ciałem i Krwią Chrystusa; jest znakiem braterskiej komunii, ponieważ stanowi Ona cudowne odbicie komunii Trójcy Świętej, która otwiera nas nieustannie na przyjmowanie i dawanie. Mamy oddać się w Jej w ramiona i słuchać kiedy mówi do nas Zróbcie wszystko, cokolwiek Wam powie .

14 września – Święto Podwyższenia Krzyża Świętego

Gdyby nie było krzyża, Chrystus nie zostałby ukrzyżowany. Gdyby nie było krzyża, Życie nie zostałoby przybite gwoździami do drzewa. Gdyby nie było przybite gwoździami, z boku nie wypłynęłaby krew i woda dla oczyszczenia świata, dokument grzechu nie zostałby zniszczony, nie otrzymalibyśmy wolności, nie radowalibyśmy się drzewem życia, raj nie zostałby otwarty. Jeśliby nie było krzyża, śmierć nie byłaby zwyciężona, piekło nie zostałoby pozbawione swej mocy (św. Andrzej z Krety)

Dziś w Kościele obchodzimy Święto Podwyższenia Krzyża Świętego, które jest zarazem patronalnym świętem misji Chwalebnego Krzyża w naszej Wspólnocie.

Godząc się na szczególne zjednoczenie z Męką i dziełem Odkupienia Chrystusa, który wypełnił je przez swój Krzyż i Zmartwychwstanie, przez podjęcie misji Chwalebnego Krzyża, bracia i siostry rozeznają powołanie do ewangelizacji przez dopełnianie niedostatków udręk Chrystusa w swoim ciele dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół (Kol 1, 24).

Nie czynimy tego jednak wyłącznie ze względu na osobiste uświęcenie, ale przede wszystkim by wspierać i prowadzić braci i siostry we Wspólnocie do przeżywania trudności i cierpień, zarówno małych jak i dużych, w zjednoczeniu z miłością Jezusa oraz w ufności, że już teraz żyją w radości Zmartwychwstania (Zwyczajnik Wspólnoty).

W imieniu wszystkich członków Chwalebnego Krzyża, życzę radosnego świętowania oraz pragnienia zgłębiania tej tajemnicy naszej wiary, abyśmy za św. Pawłem mogli powiedzieć:Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.

Blog ten powstał na potrzeby misji Chwalebnego Krzyża. Jak słyszeliśmy podczas tegorocznych rekolekcji w Paray le Monial – branie krzyża w naszej codzienności nie zawsze jest takie oczywiste.

Aby odpowiadać na co dzień na powołanie do zjednoczenia z Męką Pana Jezusa musimy Go poznać, a poznajemy towarzysząc Mu tak jak prosił o to apostołów w Ogrójcu. Tylko przyjmując Jego bezgraniczną miłość możemy odpowiedzieć “tak”.

Częstochowa lipiec 2017 r.

Na zakończenie naszych rekolekcji wspólnotowych odbyło się spotkanie Chwalebnego Krzyża, podczas którego kilka osób dołączyło do misji powiększając grono do 18 członków (ze wszystkich prowincji).

Podczas spotkania ks. Piotr Mazurkiewicz powiedział do nas krótkie słowo – o tym jak uczyć się naśladowania Pana Jezusa i współcierpienia, do którego nas zaprasza.

– na początku odniósł się do Jana Pawła II i jego pielgrzymek, kiedy to zawsze odwiedzał chorych – nie robił tego po to aby ich pocieszać, ale aby ofiarowywali swoje cierpienia za Kościół; słowa które często powtarzał to: “jesteście skarbem Kościoła“.

– ważna jest moja reakcja na to czego doświadczam – mogę się buntować albo podjąć decyzję przeżywania tego doświadczenia z Jezusem,

– mamy jak Maryja – która w Kościele nazywana jest Współodkupicielką (nie dlatego, że złożyła ofiarę, bo ofiara Jezusa jest jedyna i innej już nie trzeba, ale, że współcierpiała stojąc pod krzyżem) – łączyć nasze cierpienia z Jezusem,

– na początku Kościół posługiwał się krzyżem chwalebnym, który przypominał nie o cierpieniu ale o zwycięstwie – nie było pasji tak jak teraz, ale na środku był Jezus Zmartwychwstały w szatach królewskich,

– kluczowe dla każdego z nas jest spotkanie osobowe z Panem Jezusem, Jego miłością oraz stała relacja z Nim – jedynie dzięki tej żywej relacji osobowej możliwe jest współcierpienie i ofiarowywanie tego co się przeżywa oraz nadawanie temu cierpieniu sens.

Ksiądz wspomniał również o listach Jana Pawła II do chorych, że warto do nich sięgać. Rozpoczniemy rozważanie fragmentów od września np. w ramach naszych “małych kroków”.

Paray le Monial kwiecień 2017 r.

Jak co roku na wiosnę w dniach 28-30 kwietnia br. w Paray le Monial odbyły się rekolekcje członków Chwalebnego Krzyża, na które pojechała 3 osobowa delegacja z Polski. Krótka relacja z tego wydarzenia poniżej.

Nie jesteśmy w stanie przynosić trwałych owoców misji bez braci cierpiących.

Tak jak Mała Tereska możemy podpalić świat w tej sytuacji, w której jesteśmy. Doświadczamy ognia Ducha Świętego – branie krzyża każdego dnia nie jest zawsze takie oczywiste, ale dzięki Duchowi Świętemu możemy działać aby to cierpienie stało się ofiarą.

Jezus przeszedł przez najgorsze wydarzenia – zdrada, fałszywa ocena – ale wszystko mógł znieść dzięki modlitwie. Znamy to, kiedy jesteśmy na granicy – ale ta modlitwa została wysłuchana. Moment decyzyjny: został wysłuchany poprzez swoją uległość w Getsemani, kiedy wstaje i mówi “chodźmy” – został napełniony siłą na to co ma się stać. Modlitwa może otworzyć serce człowieka na działanie Boga.

Nie możemy mówić Bogu co ma robić, w jaki sposób ma nas ocalić, bo to tak jakbyśmy chcieli sami siebie ocalić. W modlitwie najważniejsza jest relacja z Ojcem, pierwszy jej owoc, to nauczyć się posłuszeństwa wobec Boga. Kiedy przechodzimy pozytywnie poprzez cierpienia, pogłębia się nasza relacja z Bogiem.

Nie ma zaprzeczenia pomiędzy wysłuchaniem modlitwy Jezusa a oddaniem Bogu: Jezus oddaje się i otrzymuje. On oddaje nie tylko słowa ale siebie samego. Ustanowił nowe przymierze poprzez owocność tej ofiary, dzięki Niemu możemy kontynuować tę ofiarę – jesteśmy zaproszeni do tej drogi. Jezus jest w stanie zawsze wysłuchać nasze prośby ale musimy Mu zaufać.

Wyobraźmy sobie drogę do Emaus i z powrotem; wszyscy jesteśmy na tej drodze. Jezus daje odpowiedź jak kończy się ta historia: łamanie chleba.

W Chwalebnym Krzyżu mamy być świadectwem mocy Zmartwychwstania. Nasza nadzieja jest w boku Jezusa: do Małgorzaty Marii powiedział “przyjdź do sakramentu miłości” Znajdziemy Go tam gdzie jesteśmy, tam jest nasze Emaus. Potrzebne jest Wasze świadectwo aby nasze serca były rozpalone.

Start typing and press Enter to search