NAUCZANIE - CZĘŚĆ 1

NAUCZANIE - CZĘŚĆ 2

LECTIO DIVINA
LECTIO DIVINA
ŚWIADECTWO
ŚWIADECTWO
KROK DALEJ
KROK DALEJ
GRUPY DZIELENIA
GRUPY DZIELENIA
BONUS ;)
BONUS 😉

Temat tygodnia: ŻYCIE W DUCHU ŚWIĘTYM

Charyzmat rozeznania pochodzi od Ducha Świętego, wynika również z mojego temperamentu, doświadczenia i roztropności. Mogę tutaj wyznać, że nie miałem [wcześniej] jakichś wielkich mistycznych doświadczeń, nie widziałem rzeczy niesłychanych, nie wstępowałem do siódmego nieba… ale cały czas miałem różne natchnienia od Ducha Świętego…               

Pierre Goursat

Wylanie Ducha nie jest celem samym w sobie. To jest początek nowego życia, w którym pozostawiamy więcej miejsca na działanie Ducha Świętego. Można to porównać do żeglującego statku, który zmienia sposób napędu z wioseł na żagle. Przed modlitwą wylania Ducha Świętego, nasze duchowe życie przypomina łódź poruszaną siłą naszych mięśni. Po niej, podnosimy maszt w naszej łodzi i rozkładamy żagiel. Wiatr Ducha go napełnia i zaczynamy poruszać się w jego tempie. Czasem jest spokojny, innym razem mocniejszy, ale też i zaskakujący, ponieważ „wiatr wieje tam, gdzie chce i słyszysz jego głos, ale nie wiesz, skąd pochodzi ani gdzie idzie” (J 3,8). Jednak Duch Święty zawsze wie dokąd zmierza. My natomiast pozostajemy zawsze u steru naszej łodzi: Duch Święty nieskończenie szanuje naszą wolności i zawsze wzywa nas do współpracy.

Codzienne życie z Duchem Świętym jest nazywane „życiem w Duchu”. Nie jest ono zarezerwowane dla «wybrańców». Wręcz przeciwnie, jest to zaproszenie dla każdego ochrzczonego, aby żyć pod wpływem poruszeń Ducha Świętego. On sprawi, że nasze życie będzie jeszcze bardziej pasjonujące, nawet jeśli będzie nas to trochę kosztowało cierpliwości w nauce współpracy z Jego natchnieniami. Powiemy sobie teraz w kilku punktach o tym, jak współpracować z Duchem Świętym, który chce tchnąć nową moc w żagle naszego chrześcijaństwa.

Życie pełne przygód

Duch Święty jest wielkim twórcą. Stworzył On Wszechświat wraz z Ojcem i Synem! Ten, kto słuchając Go, chce pójść za Jego natchnieniami, musi zapomnieć o kanapie i ciepłych kapciach! Ryzyko wpadnięcia w rutynę czy monotonię spada do zera i musimy przygotować się raczej na częste zdziwienia i zaskoczenia. Duch Święty chce uczynić z naszego życia prawdziwą duchową przygodę. Dajmy się poprowadzić i nie bójmy się otworzyć naszych serc na niespodziankę. Spójrzmy na przykład gotowości Maryi w czasie Zwiastowania.

Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. (…) Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego».Na to rzekła Maryja: «Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!» (Łk 1, 34-35.37-38)

Ona zadaje tylko jedno pytanie: „Jak to się stanie?” Zaraz potem dodaje: „Niech mi się stanie według twego słowa”. Między jednym a drugim słowem anioł dał jej klucz, który wyjaśnia wszystko: „Duch Święty zstąpi na ciebie… Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Maryja miała prawo poczuć się zaskoczona niespodziewaną propozycją Archanioła Gabriela, ale podjęła wyzwanie, bo pochodziło od Boga, któremu ufała i dla którego żyła.

Natchnienia Ducha Świętego często przybierają subtelną formę: jakiejś niepospolitej myśli, nieprzewidzianych okoliczności, opatrznościowego spotkania, przeszkody, która pojawia się na drodze naszych planów… a czasem w postaci jakiegoś wewnętrznego słowa. Ważne jest by za nimi podążyć i ich nie przegapić. Dzieje Apostolskie dają nam kilka pięknych tego przykładów. Oto dwa z nich:

  • Filip został posłany na pustą drogę: „Powiedział anioł Pański do Filipa: «Wstań i idź około południa na drogę, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta»” (Dz 8:26). Jaki mógłby być plan Ducha w samo południe, na opuszczonej drodze? Tymczasem Filip jest posłuszny i spotyka się z nieoczekiwanie przejeżdżającym tamtędy Etiopczykiem. „Duch Pana powiedział do Filipa: «Podejdź i przyłącz się do tego wozu!»”. I po długiej rozmowie, Etiopczyk ostatecznie prosi o chrzest!
  • Paweł i jego towarzysze mają plany misyjne: „Przeszli Frygię i krainę galacką, ponieważ Duch Święty zabronił im głosić słowo w Azji. Przybywszy do Myzji, próbowali przejść do Bitynii, ale Duch Jezusa nie pozwolił im” (Dz 16,6-7). Duch daje im do zrozumienia, że muszą zmienić swoje plany. Kierują się do Troady. Tam, Paweł ma sen. W tym momencie Duch Święty posługuje się innym środkiem, aby go prowadzić: ”W nocy miał Paweł widzenie: jakiś Macedończyk stanął [przed nim] i błagał go: «Przepraw się do Macedonii i pomóż nam!»”(Dz 16,9). Paweł dobrze rozumie wezwanie Pana Boga i tak zaczyna ewangelizować Europę.

Życie w rozeznaniu

Jeśli podążamy za Duchem Świętym, to nasze życie staje się przygodą. Musimy być jednak pewni, że to właśnie Duch Święty nas zainspirował. W przeciwnym razie może stać się nieszczęście! Powstaje zatem zasadnicze pytanie: jak rozpoznać natchnienia Ducha Świętego? To, że czasem przyjdzie mi jakaś myśl do głowy podczas modlitwy, nie oznacza, że musi pochodzić od Ducha Świętego. W wielości naszych pogmatwanych myśli, emocji, wrażeń, które nas zamieszkują, krok po kroku musimy się nauczyć rozpoznawać te, które mają za swoje źródło Boga. Jak zatem rozpoznać to, co pochodzi od Ducha Świętego i nie mylić tego z tym, co może być owocem naszej wyobraźni, autosugestii, a nawet jakieś pokusy?

Ojciec Jacques Philippe doradza tak w tej sprawie:

„Oczywiście nie ma tutaj odpowiedzi automatycznej. Nasze ego i różne wpływy, którym podlega, czy to w porządku psychologicznym czy duchowym, tworzą świat zbyt złożony, aby ograniczyć rozeznawanie natchnień Ducha Świętego do kilku zasad, które można by stosować mechanicznie. Można jednak wskazać na pewne spostrzeżenia i sformułować kilka kryteriów, które pozwolą nam się właściwie zorientować».

Jakie to kryteria? Są nimi kryteria zewnętrzne.

  • Kryterium zgodności

Duch Święty nie może, poprzez swoje natchnienia, prosić nas o coś, co jest sprzeczne z jego wolą, która wyraża się przez środki zwyczajne i pewne, jakie otrzymaliśmy: Słowo Boże, przekazywane w Piśmie Świętym i Nauczanie Kościoła. Jeśli moja intuicja lub działanie jest niezgodne z tym, co mówi Biblia czy Magisterium, to mogę być pewny, że jestem na rozdrożu. I odwrotnie, zgodność ze Słowem Bożym jest pewnym kryterium, które pozwala zachować duszę w wewnętrznym pokoju.

  • Obowiązki naszego stanu.

Tak samo jest w odniesieniu do wymagań naszego powołania. Z mojego szczególnego powołania i z mojej sytuacji życiowej (moje obowiązki zawodowe i rodzinne) wypływa cały szereg wymagań, które są wolą Bożą dla mnie. Inspiracja Ducha nie może mnie nakłaniać do czegoś, co byłoby w wyraźnej sprzeczności z wypełnieniem tego, co nazywamy „obowiązkiem stanu”. Zresztą, to, co pochodzi od Ducha Bożego przynosi dobry owoc: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobro, światło (por. Ga 5,22). To zaś, co pochodzi od złego ducha, prowadzi zawsze do smutku, zamieszania, niepokoju, zmartwienia, zamętu, ciemności.

W praktyce sprawy te mogą być czasem nieco bardziej złożone: inspiracja pochodząca od Boga, również może wywołać w nas niepokój. Owo zakłopotanie nie ma jednak swojej przyczyny w natchnieniu, które samo w sobie (jak wszystko, co pochodzi od Ducha Bożego) jest delikatne i spokojne.  Często wynika to z naszego oporu wobec Bożego wezwania. Gdy tylko przyjmiemy owe natchnienie z zadowoleniem i przestaniemy mu się opierać, nasze serce zacznie doświadczać głębokiego pokoju. Jest to bardzo częsta sytuacja. Niektóre natchnienia łaski, które odczuwamy, napotykają w nas na opór, bardziej lub mniej świadomy, co budzi w nas ludzkie lęki. Taką przeszkodę mogą stanowić nasze przywiązania, złe nawyki, nałogi, itp. Gdy uciszymy te obawy i przyjmiemy Boże natchnienie z całego serca, wtedy wypełni nas głęboki pokój.

Z czasem coraz lepiej rozpoznajemy głos Ducha Świętego. Najlepszym jednak sposobem  na zdobycie pewności, szczególnie w sprawach większej wagi, jest prośba o opinię w danej sprawie skierowana do zaufanego kapłana, doświadczonego brata we Wspólnocie, akompaniatora. Mogę w takich rozmowach otrzymać dodatkowe światło i pomoc w podjęciu najlepszej decyzji.

Życie w modlitwie i słuchaniu

Fundamentem życia w Duchu jest modlitwa. Jeśli chcemy żyć zjednoczeni z Duchem Świętym jak z drogim przyjacielem, trzeba nam przebywać z Nim w zjednoczeniu na modlitwie każdego dnia. Skoro Duch Święty mieszka w naszych sercach, poświęćmy czas na rozmowę z Nim, na słuchanie Go, smakując Jego obecności.

„Gdybym zrozumiała, jak wielki król zamieszkuje w tak małej twierdzy mojej duszy, nie zostawiłabym Go tak często samego!” (św. Teresa z Avila)

Modlitwa jest konieczna, wręcz niezbędna, aby Duch Święty mógł w nas działać. Od czego zacząć? Każdego dnia zaplanujmy czas na krótkie spotkanie z naszym Panem: na początku dnia, w środku i na jego końcu, według naszych zwyczajów. Ma ona tym większą wartość, im bardziej odczuwamy niechęć do tego, by poświęcić czas dla Pana. Święty Franciszek Salezy mawiał:

„Uncja modlitwy w czasie suszy przynosi więcej owoców niż sto funtów w czasie pocieszenia.” (św. Franciszek Salezy)

Dzięki modlitwie nauczymy się rozpoznawać każdego dnia to, co jest naprawdę ważne. Ona pozwoli nam na wyznaczenie właściwych priorytetów i sprawi, że mniej czasu zmarnotrawimy na rzeczy bezużyteczne. Inwestycja w czas codziennej naszej modlitwy może przynieść konkretny pożytek. Nie wierzycie? To zapytajcie tych, którzy tak czynią i sami spróbujcie a zobaczycie tego efekty! Jest wielu, którzy mówią: „Nie mam czasu na modlitwę”. Gdyby zaczęli się modlić, nagle zauważyliby, że oszczędzają czas, ponieważ modlitwa pomaga im pracować skuteczniej. Zacytujmy tu jeszcze raz  św. Franciszka Salezego:

„Pół godziny medytacji jest konieczne, z wyjątkiem sytuacji, gdy jest się bardzo zajętym. Wtedy potrzebna jest godzina.” (św. Franciszek Salezy)

Regularnie modląc się, coraz bardziej naturalne będzie dla nas to, że na przykład, podczas krótkiej przerwy w pracy, przed posiłkiem, w transporcie lub przed odebraniem telefonu, będziemy chcieli choć na krótko zwrócić się do Jezusa, lub wezwać pomocy Ducha Świętego.

Dlaczego też nie spróbować pójść, przynajmniej raz na jakiś czas, na Mszę świętą w dzień powszedni, przyjąć do serca Jezusa – mojego Pana? Inna sugestia, papieża Franciszka, aby mieć przy sobie zawsze Pisma Świętego, albo przynajmniej czytania z dnia. Od czasu do czasu, w ciągu dnia, czytajmy jeden lub dwa wersety z Ewangelii. Stopniowo nauczmy się wchodzić w Boże myśli, zamiast podążać tylko za swoimi.

Życie w świecie, ale nie bycie ze świata

                Większość z nas, jest powołana do życia w świecie: chodzi o życie połączone z pracą, rodziną, zadaniami domowymi, relaksem, radościami i doświadczeniami. Jako chrześcijanie, jesteśmy zanurzeni w świecie, ale jesteśmy wezwani do nie bycia „ze” świata. Jezus modli się o to, abyśmy byli tak jak On:

„Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata” (J 17,16).

Pewien kardynał porównał kiedyś chrześcijanina do łososia, który pływa w górę rzeki. W rzeczy samej, żyć w świecie bez bycia ze świata wcale nie jest łatwe! Czasami trzeba płynąć pod prąd tego, co proponuje społeczeństwo wokół nas. Innym razem prowadzi to nawet do konieczności zdystansowania się, a nawet i zerwania relacji.

We wszystkich tych sytuacjach, Duch Święty nie zostawia nas samych! On pomaga nam przeżywać owe napięcia życia pod prąd, pomiędzy niezwykłym wezwaniem do świętości a zwykłym życiem codziennym. To napięcie jest fundamentem życia chrześcijańskiego. Przypomnijmy sobie słowa Jezusa:

„Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi”. (Mt 6,24)

Jezus nie obiecuje nam tutaj łatwego życia, ale chce, abyśmy szli za Nim ku wieczności. Nie ma jednak zamiaru nas popędzać. Prowadzi nas krok po kroku, stopniowo, delikatnie, w małych rzeczach, jak i w tych dużych, czasami prosząc nas o zmianę tego czy tamtego punktu, a nawet o rezygnację z czegoś. Jego droga, nawet jeśli czasem jest stroma, jest zawsze drogą szczęścia.

Życie w wolności

                Duch Święty nie działa w nas bez naszej zgody. Bóg ma tak wielki szacunek dla naszej wolności, że nie narusza jej nigdy. Aby żyć z Duchem Świętym, po prostu otwórzmy się aktywnie na Niego. To właśnie czynimy, prosząc o nowe wylanie Ducha Świętego. Każde wylanie Ducha jest zarówno darem od Boga, jak i otwarciem z naszej strony (jest to decyzja) na jego przyjęcie.

Jeśli otworzymy się na Ducha Świętego, nie pozostanie w nas bezrobotny. Po pierwsze, zacznie nas wyzwalać. Tak jak mówi św. Paweł:

„Pan zaś jest Duchem, a gdzie jest Duch Pański – tam wolność”. (2 Kor 3, 17)

Aby żyć w świecie, równocześnie nie będąc z niego, Duch Święty będzie nam pomagał odkryć, co jeszcze jest nadal „ze świata” w naszym życiu i jakie bożki nam przesłaniają prawdziwego Boga. Pozwólmy Duchowi Świętemu działać a będziemy zaskoczeni tym, jak stopniowo będzie przywracał właściwą hierarchię naszym sprawom i relacjom.

Posłuchajmy słów Jana Pawła II:

„Gdy pod wpływem Parakleta ludzie – czy to jako osoby, czy wspólnoty – odkrywają ten Boski wymiar swego istnienia i życia, zdolni są wyzwalać się od różnorakich determinizmów, zrodzonych nade wszystko z materialistycznych podstaw myślenia, z praktyki i odpowiedniej metodologii. W naszej epoce elementy te zdołały wtargnąć do wnętrza ludzkiego, do owego sanktuarium sumienia, gdzie Duch Święty nieustannie daje światło i moc do nowego życia wedle „wolności dzieci Bożych”. (Dominum et Vivificatem nr 60).

Życie w prawdzie

Dzisiaj słowo „prawda” próbuje się coraz częściej sprowadzać do fundamentalizmu, braku tolerancji, zamknięcia na dialog. Ogarniający nas relatywizm uczy, że wszystko jest względne, a «każdy ma mieć prawo do własnej prawdy», bo nie ma już żadnej obowiązującej prawdy absolutnej. Jest jednak pewien wyjątek: jedyną i wszystkich obowiązującą prawdą ma być dogmat jej o braku. Tymczasem św. Jan opisuje Ducha Świętego jako «Ducha Prawdy»:

Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie.  (J 15, 26)

Kiedy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. (J 16, 13).

Duch prowadzi nas do prawdy, która nie jest jakąś abstrakcyjną koncepcją, doktryną czy filozofią, ale Osobą, która mówi do nas: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14,6). Duch Św. prowadzi nas do Jezusa, prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka. On jest nie tylko „prawdą”, ale także drogą, która nas do niej prowadzi.

Żyć w prawdzie oznacza często zmianę. Nie pozwalamy być kierowanymi dłużej przez naszych idolów, nasze fałszywe zabezpieczenia, nasze żądze. Chodzi też o odkrycie naszego grzechu. Jeśli chcemy doświadczyć odnowy, którą przynosi Duch Święty, podejmijmy decyzję, aby regularnie przystępować do Sakramentu pojednania. Ten sakrament jest kluczem do życia w Duchu. Tutaj doświadczamy miłosierdzia, które nas uwalnia i odbudowuje. Każda spowiedź św. jest nowym wylaniem Ducha.

Życie zintegrowane

Duch Święty prowadzi nas do zintegrowania całego naszego życia, skupiając je na Bogu. Uczy nas tego, jak oddać się Bogu w zaufaniu. Nie chodzi tu o rezygnację z  naszej woli, której potrzebuje. Chodzi raczej o pewną ewolucję, w której przechodzimy od naszych „dzieł dla Boga” do prawdziwych „dzieł Bożych”. Zamiast brać życie we własne ręce, kreować dzieła „dla Boga” i prosić Go, aby następnie przyszedł i je pobłogosławił, mam przyjąć postawę ucznia Jezusa, który poddaje się Duchowi i pozostawia Mu ster, aby to On kierował sprawami. My zaś staramy się wsłuchać w Jego wolę, z pokorą ją przyjąć i wypełnić, jak Maryja w scenie Zwiastowania.

– Duch pomaga nam uporządkować nasze życie. Czyni to bardzo delikatnie, jak dobry pedagog. Pokazuje nam: „Co by było, gdybyś spróbował coś zmienić? Gdybyś np. zreorganizował swój rozkład zajęć, by dać pierwszeństwo rodzinie, gdy wrócisz do domu wieczorem?, itd.” Krok po kroku, bez popędzania nas, zapraszając nas do działania, nasze priorytety będą się zmieniały. Zostanie ustanowiona nowa hierarchia wartości i zbudujemy w nas solidny „kręgosłup” naszego człowieczeństwa i naszego życia duchowego.

– Pod kierownictwem Ducha Świętego odkryjemy również, że możemy zorganizować się tak, aby służyć Panu. Czasami uważa się, że Duch Święty jest mistrzem improwizatorów i że życie w Duchu ma być mylone z bezustanną improwizacją. Tak nie jest. Duch proponuje nam, abyśmy się zorganizowali, przygotowali nasze działania (np. misje ewangelizacyjne). Zróbmy to konkretnie, realistycznie, ale również na modlitwie. Wtedy już na konkretnym polu działania, będzie całkowicie możliwe, że Duch Święty zachęci nas do zmiany. Zapamiętajmy: zmian można dokonać tylko wtedy, gdy coś było pierwotnie solidnie przygotowane!

– Duch jest także Duchem jedności i komunii. On chce zjednoczyć istotę naszego bytu, ale także pozwolić nam żyć w komunii z innymi, z tymi również, którzy są różni od nas (pod względem charakteru, środowiska, talentów) lub którzy myślą inaczej niż my. Duch Święty nieustannie przypomina nam, że to, co nas łączy, jest silniejsze niż to, co nas dzieli, bo wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Ojca.

Życie “na petardzie”: świętość

Duch Święty zaprasza nas, aby pójść do końca naszych możliwości, a nawet poza ich granice… On zawsze nas popycha, aby pójść dalej. Nie chce, abyśmy zatrzymali się po drodze. Zna nas lepiej niż my samych siebie, i wie do czego jesteśmy zdolni… jeśli tylko pozwolimy aby nas On prowadził!

Z Duchem Świętym możemy przekroczyć nasze ograniczenia, w każdym bądź razie wszystko to, co moglibyśmy za nie uważać. Nie wyklucza to faktu, że równocześnie uświadamia On nam coraz bardziej nasze braki i niedoskonałości, ale nie po to, aby nas zniechęcać, ale po to, aby nas udoskonalić i uczyć pokory.

Nauczymy się pragnąć rzeczy Bożych. Często nasze najgłębsze pragnienia pochodzą od Niego i On pragnie ich spełnienia. To jest to, co zrozumiała mała Tereska, kiedy napisała w swoim Akcie Ofiarowania do Miłosierdzia Bożego:

 „Jestem więc pewna, że spełnisz moje pragnienia; wiem to, o mój Boże! Im więcej chcesz dać, tym więcej sprawiasz, że tego pragniemy. Czuję w moim sercu pragnienia ogromne…”

Tak jak Tereska, możemy mieć ogromne pragnienia. Jest jedno, które Bóg zawsze chce w nas wypełnić: pragnienie świętości. Możemy pragnąć świętości z całego serca – to Duch Święty czyni świętych!

Życie w czasie teraźniejszym

Nauczmy się życia w czasie teraźniejszym. To wcale nie jest takie łatwe! Moje „teraz” jest miejscem obecności Boga. On jest teraz ze mną i tylko w chwili obecnej możemy Go spotkać. Duch Święty zakorzenia nas w teraźniejszości. Przeszłość już odeszła, przyszłość jeszcze nie należy do nas, mamy jedynie nasze „teraz”. Jedynie w tej właśnie chwili, mogę działać i wykonywać swoje obowiązki.

Ktoś powiedział, że przeszłość należy do miłosierdzia Bożego, przyszłość należy do jego Opatrzności, teraźniejszość zaś do naszej wierności. Życie chwilą obecną jest łaską i wyzwoleniem. Przyszłość może czasem nas dręczyć, przeszłość wywoływać obawy i nas powstrzymywać od decyzji, które trzeba teraz podjąć. Z Duchem Świętym sprawy zaczynają przyjmować inny obrót:  przeszłość staje się pomocą i nie jest już źródłem paraliżu, a spojrzenie z nadzieją w przyszłość wyzwala energię, bez budzenia w nas obaw i lęku. Przypomnijmy sobie słowa Pana:

Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy. (Mt 6,34).

Życie w czynie miłosierdzia

Życie w Duchu Świętym może być tylko życiem miłosierdzia, bo Duch Święty jest Ojcem ubogich. Kiedy działamy charytatywnie, Bóg jest obecny osobiście i przychodzi przez nas do potrzebujących. Bóg także przychodzi do nas, kiedy wypełnia nas współczuciem wobec naszych braci. Spotkamy Go u naszego sąsiada, który cierpi. Czynić miłosierdzie oznacza zatem urzeczywistnienie w nas wylania Ducha Miłości. Przez naszą miłość miłosierną, to sam Bóg przychodzi przez nas, by kochać tych, których kochamy. Oni, ze swej strony, stają się dla nas sposobnością do tego, aby Bóg „poszerzył” nam serca Jego miłością miłosierną, której nam udziela.

Życie wspólnotowe

Jednym z widocznych owoców Pięćdziesiątnicy jest powstanie pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej. Dziełem Ducha jest komunia: On pragnie zgromadzić, zebrać tych, którzy chcą znaleźć się w Jego szkole. Nie jest przypadkiem to, że wiele nowych wspólnot narodziło się na całym świecie w ramach Odnowy Charyzmatycznej, jako owoc wylania Ducha. Chrześcijanin sam jeden jest chrześcijaninem zagrożonym śmiercią. Nie możemy prowadzić życia duchowego w odizolowaniu, jakby w bańce. Potrzebujemy wsparcia ze strony innych. Oczywiście, że nie oznacza to, że wszyscy ochrzczeni muszą być obowiązkowo członkami nowych wspólnot, ale raczej, że wszyscy są wezwani do tego, aby być wspierani w swoim życiu duchowym przez innych ludzi, którzy również chcą żyć według Ducha. Ważne jest to, by być z braćmi i siostrami, szczególnie w trudnych momentach. Jeśli pozwalamy się prowadzić Duchowi Świętemu, przekonamy się, że On zawsze przynagla nas do by spotykać się z innymi, w pełni szanując naszą wrażliwość.

Życie jako świadectwo

Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi. (Dz 1,8)

Od czasu Soboru Watykańskiego II Kościół stał się na nowo świadomy wezwania wszystkich ochrzczonych do uczestniczenia w misji głoszenia światu Chrystusa. Wciąż istnieje opór wśród ochrzczonych wobec tego wezwania, często motywowany strachem. Jednak Jezus zapewnił nas:

Kiedy was ciągać będą do synagog, urzędów i władz, nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co należy powiedzieć. (Łk 12,11-12)

Istnieje wiele sposobów ewangelizacji w naszym świecie. Duch Święty wskaże nam drogi, którymi wzywa nas do bycia świadkami: poprzez które talenty lub umiejętności, dzięki którym charyzmatom, w jakich relacjach, przy okazji jakich spotkań, lub wydarzeń. Nie zawsze jest to kwestia mówienia czy głoszenia słowa innym. Nawet nasze życiowe świadectwo będzie mogło mówić samo za siebie i oświecać jak światło:

Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie. (Mt 5,14-16)

Konkluzja: Duch Święty jako „GPS” dla naszego życia

Duch Święty to przede wszystkim łaska, którą należy przyjąć, ale On szanuje naszą wolność. Jeśli porównamy nasze życie do jazdy samochodem, możemy powiedzieć, że Duch Święty nie przejmuje od nas kierownicy. On pozwala nam prowadzić i brać całą odpowiedzialność za nasze decyzje. Jego zadanie w tym kontekście możemy porównać z GPS-em. Urządzenie to nie jest autopilotem. To pomoc, by w drodze do celu kierowca nie zabłądził. W naszej wolności, wybieramy cel podróży: świętość. Ten wybór, choć natchniony przez Ducha Świętego, jednak należy do nas, a my prosimy Go aby wskazał nam drogę. W każdej chwili jesteśmy wolni w podążaniu wytyczoną trasą. Jeśli popełnimy błąd lub jeśli będziemy nieposłuszni, zawsze wskaże nam wyjście z sytuacji i delikatnie zaproponuje nową drogę. Duch Święty oczekuje od nas tylko tego, że zaufamy Jego prowadzeniu.

Czy nasze słabości i braki mogą utrudniać Duchowi Świętemu działanie w nas? Często myślimy: „nie jestem w stanie », albo „jestem tak grzeszny i słaby…» Przede wszystkim nie możemy wykorzystywać naszych słabości jako wymówki do usprawiedliwiania naszego lenistwa i niechęci opuszczenia naszej «strefy komfortu». Z drugiej strony jest wielu, uważających się za silnych, którzy pewnego dnia zdadzą sobie sprawę, że są, jak to mawiał Piotr Goursat, „biednymi typami – nieborakami”. Dopiero kiedy zaakceptujemy nasze słabości i gdy otworzymy się na Miłosierdzie Boże, zaczniemy patrzeć na nie w inny sposób. Zrozumiemy, że one pozwalają rozwijać się Bożej mocy. Mówił już o tym św. Paweł:

[Pan] mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali». Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa.  (2 Kor 12, 9).

W ten sposób nasze słabości mogą stać się nawet źródłem radości! Radość z całkowitej zależności od Boga. One nigdy nie są przeszkodą w działaniu Pana Boga. Wręcz przeciwnie, tworzą uprzywilejowany kanał łaski, jeśli tylko się na to zgodzimy. Przypomnijmy tu jeszcze raz słowa założyciela Wspólnoty Emmanuela, który powiedział:

„Dopóki nie zrozumiemy, że jesteśmy nieborakami (dosłownie: biednymi typami), nic nie zrozumiemy”. (Piotr Goursat)

Chodzi więc o to, aby przejść z życia mniej lub bardziej chrześcijańskiego do życia w pełni chrześcijańskiego. Nie mam nic do stracenia, a wiele do zyskania. Tylko czy na ten krok wystarczy mi odwagi?

Start typing and press Enter to search