\

Jedna z pobożnych legend opisujących początek powstawania świata głosi, iż podczas całego mozalnego procesu stwórczego, Pan Bóg umilał sobie czas śpiewem; Dziwne? Niekoniecznie. Ktoś kiedyś powiedział: "czerpać radość ze śpiewania może tylko ten, kto w głębi serca jest przepełniony miłością, a im ona większa tym i radość ze śpiewu się wzmaga."
To prawda, a na pewno sprawdza się w przypadku Pana Boga.
Tylko dlaczego jest tak, że śpiew wyzwala w człowieku radość? Może dlatego, że człowiek czerpie satysfakcję z bezinteresownych i nic nie znaczących czynności. Radują go. I to nie dlatego że coś dzięki nim może osiągnąć, ale dlatego że może je wykonać. Machanie nogami na wysokim krześle, przeskakiwanie kałuży w sytuacji kiedy można ją spokojnie obejść albo układanie jak najwyższej wieży z kostek cukru kiedy nikt nie patrzy, niczemu nie służy a przez to sprawia satysfakcję. Przynajmniej tak twierdzi G.K. Chesterthon w "Ortodoksji".
Ale czy śpiew ma coś wspólnego z machaniem nogami i przeskakiwaniem kałuży? Z pozoru niewiele ale przy głębszym zastanowieniu całkiem sporo. Śpiew jako taki "nic nie znaczy" i ze swej natury jest wyłącznie bezinteresowny tzn. jest czynnością przez którą niczego nie da się załatwić; jest czymś przez co nic nie da się zrobić.
Oczywiście można znaleźć pracę dzięki ładnej barwie głosu, albo zauroczyć wybrankę liryczną pieśnią, ale z reguły śpiewaniem nie da się wypłacić pieniędzy z bankomatu, albo przesunąć termin spłaty kredytu. Tak więc śpiew jest sam w sobie bezcelowy i do niczego konkretnego nie prowadzi, a przez to sprawia czystopsychiczną radość i może być uspokojeniem rozpędzonego w gonitwie myśli rozumu; odpoczynkiem od codziennego wysiłku.
Tylko jak wytłumaczyć fakt, że śpiew może sprawiać radość, nawet kiedy jesteśmy smutni; zachmurzeni i jak to możliwe żeby radość mogła współegzystować ze złym samopoczuciem?
Otóż śpiew, uwaga może być celowy i prowadzić do czegoś konkretnego, słowem być "interesowny" (w pozytywnym tego słowa znaczeniu).
Jeżeli śpiewając postaramy się wyrazić wdzięczność Panu Bogu za cuda w naszym życiu, prośbę do Ducha Świętego o światło wiary, do Pana Jezusa o ulgę w cierpieniach, bądź zwykłe uwielbienie Boga ze względu na jego chwałę, nasz śpiew uzyskuje głębie i staje się drogą kontaktu z Panem Jezusem, a przez to przynosi trwałą i mocną radość, bo płynącą "z góry", ze świadomości bycia kochanym. A więc śpiew może być drogą do świętości. Śpiew może być drogą do Boga.
Kiedy Pan Bóg stwarzał świat umilał sobie czas śpiewem... W modlitwie eucharystycznej którą ksiądz odmawia nad darami pojawia się taki fragment: "Nasze hymny pochwalne niczego Ci nie dodają" Skoro tak to dlaczego aniołowie cały czas śpiewają?
Uczestnicząc aktywnie w działalności Wspólnoty Emmanuel chcemy w pełni realizować podstawowe powołanie chrześcijańskie jakim jest powołanie do świętości. Dlatego biorąc przykład z aniołów (a czemu nie?) ilekroć śpiewamy staramy się pogłębiać naszą relację z Panem Bogiem. Pieśni uwielbienia, zawierzenia, do Ducha Świętego, do Maryji, ubogacające liturgię, wszystko to ma nas utwierdzać na drodze do świętości, przydawać Panu Bogu chwały, na którą w pełni zasługuje, a całość zakorzeniona w radości ma nas czynić bardziej otwartymi na bliźnich i przez to dyspozycyjnymi dla Ducha Świętego, aby być ramieniem Chrystusa skierowanym ku ludziom i ich potrzebom.
Śpiew ma w nas utwierdzać charyzmat współodczuwania i budować postawę ewangelizacyjną A wszystko to jest możliwe w Tym który umacnia.

autor: Jan Dawid Seidel




Spotkanie Młodych Spotkanie Młodych

rekolekcje Wspólnota Emmanuel, katolicka wspólnota charyzmatyczna rekolekcje

Wspólnota Emmanuel katolicka wspólnota. wspólnota charyzmatyczna. charyzmaty wspólnoty modlitwa uwielbienia adoracja wspólodczuwanie rekolekcje

rekolekcje

Wspólnota Emmanuel rekolecje odnowa w duchu swiętym rekolekcje dary ducha swiętego owoce darów ducha swiętego rekolekcje